Obserwuj mnie na...

Kroniki krwi - Richelle Mead



By  Ruczek     16:11  

"Poznając przeszłość, uczymy się rozumieć teraźniejszość i podejmować mądre decyzje na przyszłość."*

W końcu doczekałam się, aż spin-off "Akademii wampirów" zawitał na moje skromne półki. Ledwie dostałam książkę w swoje ręce, a już zabrałam się do czytania. Cóż, lektura upłynęła mi bardzo szybko, zatem teraz przyszedł czas na napisanie recenzji. Zapraszam do lektury...

Richelle Mead jest amerykańską pisarką, głównie autorką powieści fantasy i książek młodzieżowych. Jej najbardziej znane cykle to "Seria o Georginie Kincaid" oraz "Akademia wampirów". Po sprzedaniu swojej pierwszej książki, z serii o sukubie, porzuciła pracę w szkolę i zaczęła pisać zawodowo. 

Sydney Sage, jest alchemiczką, która utraciła zaufanie swoich zwierzchników, także swojego ojca, po tym, jak w "Akademii wampirów" pomogła oskarżonej o morderstwo królowej, młodej dampirzycy - Rose. Teraz pojawia się okazja, aby ponownie je odzyskać i odkupić swoje "winy". Dostaje zlecenie ochrony młodej morojki, Jill, siostry nowo wybranej królowej. W związku z tym zamieszkuje w szkole z internatem, wśród ludzi, razem z protegowaną i Eddie'm - ochroniarzem księżniczki. Nad całością czuwa kolejny alchemik, Keith. Cała czwórka udaje rodzeństwo, aby nie wzbudzać podejrzeń pracowników szkoły. Jednak w ekipie jest jeszcze jedna osoba, która pozornie ze sprawą związana nie jest - to Adrian Iwaszkow, imprezowicz ze złamanym sercem, który próbuje wyjść na prostą. Wszyscy oni są nastawieni na ochronę Jill przed prawdopodobnymi zamachami na jej życie, w celu pobawienia jej siostry tronu, jednak nikt nie spodziewał się, że zagrożenie nadejdzie z całkiem innej strony. W ogóle niezwiązanej ze sprawą. 

Czy uda im się rozwikłać tajemnice podejrzanych morderstw nawiedzających ostatnio okolicę oraz poznać pochodzenie tatuaży o dziwnych właściwościach? Czy w te sprawy zamieszane są osoby z tajemniczego świata morojów, dampirów, strzygi i alchemików? Czy Sydney będzie potrafiła podporządkować się znienawidzonemu zwierzchnikowi i zatrzymać to zlecenie? Czy odzyska zaufanie alchemików? Przekonajcie się.

Początkowo obawiałam się, jak skrupulatna i pragmatyczna Sydney sprawdzi się w roli narratorki. Cóż, po tym jak przywykłam do żywiołowej Rose, zmiana roli była początkowo nieco dziwna, aczkolwiek muszę przyznać, że znana nam już alchemiczka świetnie się spisała. Bohaterkę tę zdążyłam już polubić w "Akademii wampirów", natomiast I tom nowej serii tylko mnie utwierdził, że jest ona bardzo sympatyczną postacią. Dość szybko przyzwyczaiłam się do niej, jako narratorki, a samą książkę czytało się równie szybko i przyjemnie. Nawet nie zauważyłam, kiedy moja lektura dobiegła końca. 

Książka być może nie jest tak dynamiczna, jak wcześniejsze osadzone w tym świecie, ale jest to różnica wynikająca z głównej bohaterki, która nie jest tak żywiołowa i łatwo pakująca się w kłopoty, jak Rose. Jednakże pozycja ta jest równie ciekawa i momentami zapierająca dech w piersiach. Pozostali bohaterowie także wnoszą wiele dobrego. Głównych znamy z poprzedniej serii, jednak pojawiają się także nowe postaci, których rola w danej pozycji jest dość znacząca. Z niecierpliwością wyczekiwałam na tę książkę, głównie ze względu na Adriana Iwaszkowa, który jest moim ulubionym, męskim, bohaterem literackim (tak, wystarczy spojrzeć na nazwę mojego bloga :D). Z ogromną przyjemnością czytałam fragmenty z jego udziałem, a było ich sporo. Nadal potrafi on mnie rozbawić swoimi tekstami i jest zdecydowanie jasną stroną tej książki. Cieszę się, że autorka go nie porzuciła i obsadziła w jednej z głównych "ról" ;) 

Autorka nadal utrzymuje lekki i przyjemny styl. Książkę czyta się naprawdę szybko i nawet człowiek się nie spostrzeże, a już ją kończy. Z radością ponownie odwiedziłam tak dobrze znany i lubiany przeze mnie świat. Książka jest inna, jak już wspomniałam przez wzgląd na zmianę narratorki, ale równie dobra, jak "Akademia wampirów". Z utęsknieniem czekam na dalsze losy naszych bohaterów i wyczekuję premiery "Złotej Lilii", która nastąpi 13 lutego, tego roku! Zatem na szczęście długo czekać nie będę musiała, ale jednocześnie jest wystarczająco czasu, abyście Wy, którzy jeszcze po tę książkę nie sięgnęli, mogli nadrobić zaległości. Polecam tę pozycję miłośnikom pióra pani Mead oraz czytelnikom "Akademii wampirów", gdyż wygodniej byłoby poznać ten świat właśnie dzięki wcześniejszej serii, autorka bowiem często nawiązuje do wydarzeń z niej. Dodam tylko, że ten świat, jak i jego bohaterowie, skrywają jeszcze wiele niespodzianek. Warto je odkryć ;)

"To dziwne, jak reagujemy w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia. Spanikowałam, (...) Ale jakimś cudem nie straciłam zdolności logicznego myślenia. "Tak, to taki rodzaj noża, którym można poderżnąć gardło"."**
__________
Tytuł: Kroniki krwi
Autor: Richelle Mead
Seria: Kroniki krwi tom #1
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 416
Data wydania: 2012
Książka na stronie wydawnictwa: KLIK.
___________
Pozdrawiam,
Ruczek.
___
* Richelle Mead Kroniki krwi, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, str. 90
** Tamże, str. 355

18 komentarzy:

  1. Miałam ją, ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło i wymieniłam ;) Nie przeczytałam całej AW więc sądzę, że ciężko byłoby mi się w nią wbić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomość AW nie jest konieczna. Szkoda, że nie dałaś książce szansy. Kto wie, a może by Ci się spodobała ;))

      Usuń
  2. być może kiedyś uda mi się zaprzyjaźniać z serią, obecnie nie mam czasu na nowy cykl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś ostatnio nie mam już na wampiry ochoty, czytam tylko serie, które zaczęłam dawno temu i jeszcze się nie skończyły, a zdążyły zawładnąć moim sercem:) Słyszałam, że AW wypada dość przeciętnie... A co do autorki, to czytałam jej 3 części o sukubie i własnie jestem w trakcie zapoznawania się z czwartą częścią. Wciąga i czyta się przyjemnie :)
    Ale kto wie, może jeszcze zachce mi się keidyś krwiopijców, wtedy będę miała ten tytuł, jak też AW na uwadze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio stronię od wampirów, ale że AW była bliska memu sercu to z lektury "Kronik" nie mogłam zrezygnować ;)

      Usuń
  4. No cóż AW mam już za sobą, a styl Pani Mead bardzo mi odpowiada, więc i Kroniki krwi znajdą się na mojej liście

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Akademię Wampirów, dlatego ta seria jest dla mnie obowiązkowa. :) Bardzo lubię Adriana, przepadam też za Sydney, więc jestem prawie pewna, że "Kroniki krwi" przypadną mi do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz po tę książkę sięgnąć! :)

      Usuń
  6. Jeszcze nie czytała, ale kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach tę książkę, ostatnio bardzo mnie ciągnie do tego typu literatury. Coś czuję, że polubię bohaterkę, która nie pakuje się w kłopoty co chwila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pakuje się, ale to nie znaczy, że kłopoty same jej od czasu do czasu nie znajdą ;))

      Usuń
  8. nie znam ale brzmi ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie książka jak na razie nie interesuje, może kiedyś się to zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cytat bardzo mi się podoba. "Akademii wampirów" starałam się raczej unikać, bo po "Zmierzchu" miałam dość opowieści o wampirach, ale po Twojej recenzji poważnie się zastanowię, czy nie sięgnąć po tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie dokończyłam czytać, "Akademii..." choć cała seria czeka na półce, zakupiona na wyprzedaży na stronie wydawnictwa w dziale "lekko uszkodzone" (polecam się tam zaopatrywać, uszkodzeń wcale nie widać, a książki kosztują po 10- 15 zł!) a już mam wielką ochotę na tą serię. Podoba mi się styl autorki, a każdy rozdział zawiera na końcu jakby haczyk, który nie pozwala oderwać się od lektury. Ma kobieta talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam Cię do zabawy blogowej :) Zapraszam:
    http://dzieciemroku94.blogspot.com/2013/01/liebster-blog-i-wspopraca.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Dopiero rozpoczęłam przygodę z "Akademią...", ale już teraz wiem, że po tę serię również sięgnę :D Mam nadzieję, że stanie się to jeszcze w tym roku :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Cała seria "Kroniki krwi" ma szansę stać się bardziej popularna od "Akademii wampirów", bo autorka ma tak zaskakujące pomysły do tej serii, że po prostu głowa mała. W AW wszystko było aż do znudzenia przewidywalne, chociaż czasem udało jej się mnie zaskoczyć. Nie żeby nie podobała mi się AW, bardzo mi się podobała, bo sposób w jaki pisze R.M. jest naprawdę jedyny w swoim rodzaju i jej pomysły są świetne, ale KK naprawdę są momentami lepsze od AW.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do zostawienia po sobie komentarza i wyrażenia własnej opinii na dany temat! :)