Obserwuj mnie na...

Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy - James Bowen



By  Ruczek     23:15  
Ludzie często miewają problemy, które mogą doprowadzić do ich upadku. Czy jest to brak pracy, brak domu, czy posiadanie niszczącego nałogu; wszystko to może spowodować, że ulica stanie się ich nowym miejscem zamieszkania. Ciężko jest wtedy dotrwać do następnego dnia - człowiek żyje chwilą. Martwi się o tu i teraz, nie tylko o przyszłość. Ważne jest zatem, aby ktoś zechciał takim ludziom pomóc, nieważne jak mały miałby być ten gest. Czasami wystarczy naprawdę niewiele, aby pomóc im wyjść "na prostą".

"Zasmucająco często jednak ulica to stacja końcowa drogi, która zaczyna się w dzieciństwie i w relacjach z rodziną."*

James ponownie próbuje wyjść z nałogu, otrzymał właśnie mieszkanie socjalne i regularnie chodzi do apteki oraz lekarza prowadzącego jego kurację odwykową. Pewnego dnia zauważa na klatce schodowej sponiewieranego, rudego kocura, który od razu zwraca jego uwagę. Jak tylko okazuje się, że zwierzak nie ma domu, uliczny muzyk postanawia wziąć go pod opiekę, choć sam także jej wymaga. Tak, wiosną roku 2007, zaczyna się niezwykła przyjaźń pomiędzy człowiekiem i kotem, która im obojgu uratuje życie.

Książka ta opowiada prawdziwą historię człowieka, który sięgnął dna przez narkotyki. Doprowadziły one do jego powolnego upadku, odseparowania od rodziny, utraty dachu nad głową i porzucenia nadziei na normalne życie. Jednakże jedno małe spotkanie, odmieniło całe jego życie. Bowiem kiedy po raz kolejny próbował wyjść z nałogu spotkał... przyjaciela. Kogoś, kto wprowadził do jego życia poczucie odpowiedzialności, wyrzucił z niego samotność i przywrócił wiarę. Tym kimś był Bob. Kot. Niby zwykły rudy kocur, a jednak taki niezwykły.

"Nie tylko uporządkował mój plan dnia i zmusił do odpowiedzialności. Podsunął mi też lustro, w którym mogłem się przejrzeć. A to, co zobaczyłem, nie robiło dobrego wrażenia."**

Autor tej powieści, James Bowen, jest jednocześnie jej bohaterem. Opisuje ona jego losy; to, jak trafił na ulicę, jak wiązał koniec z końcem oraz jak spotkał niezwykłego towarzysza, który sprawił, że otworzyły się dla niego nowe możliwości. James, londyński muzyk uliczny, narkoman po odwyku, opowiada, jak zwykły przypadek (a może jednak przeznaczenie?) odmienił jego życie. Ciężkie dzieciństwo, rozwód rodziców, ciągłe przeprowadzki, znęcanie w szkole - wszystko to spowodowało, że z dnia na dzień James buntował się coraz bardziej. Odskoczni od problemów zaczął szukać w używkach. Zaczęło się niewinnie, od wąchania kleju, a skończyło na prawie dziesięciu latach mieszkania na ulicy i szukaniu kolejnej dawki heroiny.

Jest to historia niezwykle ciepła i napawająca nadzieją. Autor opisuje wszystko w taki luźny, swojski sposób, dzięki czemu książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Sama historia wciąga czytelnika już od początku i nie pozwala się od siebie oderwać. Może i nie ma tutaj pędzącej akcji, niesamowitych jej zwrotów czy jakichkolwiek tajemnic i intryg, jednak to, że dotyczy ona prawdziwych zdarzeń, tak niezwykłych, czyni ją świetną lekturą. Cóż bowiem może nie zachęcać do przeczytania książki, w której człowieka z problemami ratuje kot? W dodatku, kot, który wydaje się być najmądrzejszy na świecie? ;)

"Zaczęło do mnie docierać, że stanąłem na rozdrożu i że trafia się sposobność, by na zawsze pożegnać przeszłość."***

James wraz z Bobem na ramieniu, który
szczególnie upodobał sobie taki
sposób podróżowania.
"Kot Bob i ja" to książka nastrajająca czytelnika bardzo optymistycznie. Nawet jeśli pełno w niej jest momentów ciężkich dla bohaterów, w których to muszą oni radzić sobie z ludzką nieżyczliwością, to historia, której ona dotyczy oraz samo jej zakończenie wywołują głównie przyjemne emocje i uczucia. Czytelnik niejednokrotnie, wraz z tym niezwykłym duetem, zaznaje smaku porażki czy cierpienia, jednak widok tego, jak nie poddają się oni i nadal walczą jest budujący. Jedyną rzeczą, która w książce mi się nie podobała jest to, jak bohater/autor narzeka na to, że ludzie go szufladkują, a samemu także zdarza mu się to robić. Jak widać, nawet ludzie doświadczeni przez życie nie przestaną być nadal ludźmi.

Powieść ta to prawdziwa opowieść o prawdziwych ludziach i ich problemach, jednak kot Bob, który także jest tutaj głównym bohaterem, dodaje jej pewnej niezwykłości. Takiego towarzysza zapewne chciałby mieć każdy z nas, jednak tylko nielicznym jest to dane. Tym bardziej trzymam kciuki za Boba i Jamesa, aby wiodło im się jak najlepiej i jak najdłużej cieszyli się oni swoim towarzystwem. A Was wszystkich zachęcam do poznania tej niesamowitej historii, która wywołuje wzruszenie, niekiedy zasmuca, ale przede wszystkim daje nadzieję.

"Dzięki niemu na nowo odkryłem jasną stronę ludzkiej natury. Odzyskałem zaufanie do świata."****

__________
Tytuł: Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy
Autor: James Bowen
Tytuł oryginału: A street cat named Bob. How one man and his cat found hope on the streets
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Liczba stron: 288
Data wydania: 2014
Książka na stronie wydawnictwa: KLIK.
__________

Pozdrawiam,
Ruczek.
____
* James Bowen, Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy, Nasza Księgarnia, Lublin 2014, s. 35
** Tamże, s. 119
*** Tamże, s. 160
**** Tamże, s. 192-193

16 komentarzy:

  1. Choć nie byłam przekonana, po Twojej recenzji mam pewność, że ta książka jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Już widziałam gdzieś tytuł i okładkę, która mnie dość zaintrygowała, ale nie przywiązałam do tego większej uwagi, dzięki tobie już wiem, że muszę sobie ustawić ją w mojej czytelniczej kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt ciepła opowieść ale ja nie rozumiem zasadności i argumentów dla jej powstania...Takie historie dzieją się cały czas wokoło nas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne, ale to nie znaczy chyba, że nie powinno się o tym pisać książek, szczególnie, kiedy są przyjazne czytelnikowi. Czasami gorsze tematy i historie były przerabiane w pozycje książkowe (np. "Wybaczcie mi"). Może zatem należy cieszyć się, że autor opisując swoją historię znalazł dodatkowe źródło utrzymania, a jak wiadomo z książki, takowe było mu potrzebne. :)

      Usuń
    2. Mimo wszystko nie znalazłam w niej nic nadzwyczajnego :/ Ale szanuję Twoją opinię :)

      Usuń
    3. Ja Twoją także. :) I nie mówię, że ta książka jest jakaś nadzwyczajna, ale po prostu naprawdę spodobała się mi, i odkładając ją, po skończeniu, miałam wielki uśmiech na twarzy. :)

      Usuń
  4. Ciekawa jestem czy mi się spodoba - mam ją u siebie, no bo kociara ze mnie, więc jak coś się tyczy kota, musi być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na wrażenia z lektury. ;)

      Usuń
  5. Kocham koty, więc jest to książka idealna dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, a dzisiaj właśnie widziałam tę książkę na wystawie księgarni i od razu pomyślałam o Tygrysie! Szkoda, że nie jest taki jak Bob... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sławny? :D

      Ja patrząc na okładkę myślałam o swoim rudzielcu, bo z pyszczka bardzo podobny. ;)

      Usuń
  7. Ojej... książka idealna dla mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. A na jaki wiek może być ta książka? Czy dla dzieci, czy np. od gimnazjum?
    Bibliotekarka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej dla starszej młodzieży. Na stronie wydawnictwa jest podane, że od 18 lat. :)

      Usuń
    2. Dzięki -- na stronie NK widziałam. Zastanawiałam się, bo skoro gimnazjum ma w lekturze Dzieci z dworca ZOO...

      Usuń
  9. Książka jest rzeczywiście super. Mimo, że nie kryminał, thriller czy romans to czyta się ją chętnie.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do zostawienia po sobie komentarza i wyrażenia własnej opinii na dany temat! :)